Valve przesadziło? Kosmiczna cena Steam Machine zwala z nóg, a fani PC przecierają oczy ze zdumienia
Po miesiącach spekulacji i domysłów, nowa platforma od Valve w końcu stała się faktem. Choć urządzenie zapowiada się imponująco, to jego oficjalna cena rynkowa dla wielu może okazać się barierą nie do przejścia. Znamy już szczegóły dotyczące specyfikacji, pakietów z kontrolerem oraz nietypowego systemu zamówień, który ma ukrócić praktyki spekulantów.
Ałć. To zestawienie zaboli każdego, kto po cichu liczył na rewolucję cenową w wykonaniu giganta odpowiedzialnego za platformę Steam. Steam Machine wreszcie oficjalnie wchodzi na rynek, a jego ceny zaczynają się od około 4200 złotych za wersję wyposażoną w dysk o pojemności 512 GB. Jeśli taka kwota nie rujnuje waszego domowego budżetu, to od teraz możecie składać rezerwacje bezpośrednio na platformie Valve.
Warto jednak bardzo wyraźnie podkreślić, że wspomniane 4200 złotych to jedynie cena wyjściowa. W tej kwocie otrzymujecie wyłącznie miniaturowy komputer gamingowy o pojemności 512 GB, i to bez rewolucyjnego kontrolera Steam Controller w zestawie. Jeśli zależy wam na pełnym pakiecie, przyjdzie wam dopłacić do zestawu wycenionego na około 4500 złotych. Oznacza to, że kupując kontroler w oficjalnym zestawie z konsolą, płacicie za niego około 320 złotych zamiast standardowych 400 złotych, jakie przyjdzie zapłacić osobom kupującym go osobno.
Dla graczy, dla których 512 GB pamięci wewnętrznej na gry to zdecydowanie za mało, Valve przygotowało alternatywę w postaci modelu z dyskiem 2 TB. Ta przyjemność uszczupli wasz portfel o około 5400 złotych za samą konsolę lub około 5700 złotych, jeśli zdecydujecie się na zestaw ze Steam Controllerem. Trzeba uczciwie przyznać, że to zaporowa kwota. Valve próbuje osłodzić tę gorzką pigułkę i do każdego modelu 2 TB dorzuca dwa dodatkowe panele przednie, co daje przynajmniej pewne podstawowe możliwości wizualnej personalizacji sprzętu.
Kiedy Valve po raz pierwszy pokazało światu Steam Decka, intuicja podpowiadała mi, że nowe urządzenie stacjonarne będzie kosztować w granicach 2800 - 3200 złotych. I najpewniej w tamtym momencie byłyby to trafne szacunki. Sytuacja na rynku zmieniła się jednak drastycznie, a koszty komponentów komputerowych - w szczególności pamięci RAM - poszybowały w górę w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Kwota rzędu 4200 złotych na start będzie niezwykle trudna do przełknięcia dla każdego, kto wiązał ze Steam Machine wielkie nadzieje. Szczególnie jeśli zestawimy ją z konsolami PlayStation 5 czy Xbox Series X, które pozostają opcjami znacznie bardziej przystępnymi cenowo - przynajmniej na ten moment.
Z drugiej strony, choć Steam Machine jest zauważalnie droższy od popularnych konsol głównego nurtu, to w gruncie rzeczy wciąż mamy do czynienia z pełnoprawnym komputerem osobistym do gier. Patrząc na temat z tej perspektywy, cena nie wydaje się już tak ekstremalnie bolesna, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę gabaryty tego urządzenia. Miniaturowe pecety gamingowe o zbliżonej mocy obliczeniowej potrafią przecież kosztować na rynku o setki złotych więcej, niż Valve życzy sobie za swój najnowszy sprzęt.
Jak kupić Steam Machine?
Jeśli wysoka cena was nie odstrasza i nadal chcecie postawić ten sprzęt pod swoim telewizorem, możecie już teraz zapisać się na rezerwację w sklepie Steam. Valve wyciągnęło lekcję z trudnych premier Steam Controllera oraz Steam Decka, dlatego tym razem dystrybucja będzie kontrolowana przez specjalną, losową kolejkę rezerwacyjną.
Amerykańska firma wierzy, że to rozwiązanie pozwoli skutecznie odeprzeć atak botów oraz spekulantów. System ma również sprawić, że gracze nie będą zmuszeni do ciągłego odświeżania strony sklepu w nadziei na natychmiastowy zakup.
Zasady są proste: od dzisiaj do 25 czerwca możecie zgłosić chęć zakupu wybranej przez siebie wersji Steam Machine, trafiając tym samym do pierwszej fali chętnych. Następnie system Valve przeprowadzi losowanie, które ustali ostateczną kolejność realizacji zamówień. Gdy lista zostanie zamknięta, otrzymacie wiadomość e-mail z bezpośrednim linkiem do zakupu lub informacją o wpisaniu na listę oczekujących.
Wszyscy, którzy nie zdążą zapisać się do systemu przed 25 czerwca, automatycznie trafią na sam koniec listy rezerwowej. Przed oficjalną premierą mieliśmy okazję porozmawiać z przedstawicielami Valve i zapytaliśmy wprost o przewidywaną dostępność sprzętu. Twórcy przyznali, że globalny niedobór pamięci RAM wpłynął na produkcję o wiele mocniej niż same kwestie finansowe. Trudno więc przewidzieć, ile egzemplarzy realnie trafi do graczy w dniu debiutu. Pocieszający jest jednak fakt, że tym razem spekulanci polujący na masowy wykup urządzeń będą mieli znacznie utrudnione zadanie.