Dlaczego wulgarne babska wylansowano na idolki Polek?nacjonalista.pl

Zdjęcie

Swoim fankom doradzają: „Jak Ci cipki nie wyliże, no to przestań mu gotować”, po czym wprost przyznają, że chcą „bogatego kutasa”. Autorki tych wulgarnych tekstów to Fagata i Natalisa, wypromowane w przestrzeni publicznej jako raperki. Czy spotyka je ostracyzm za demoralizowanie nieletnich? Nic bardziej mylnego. Zostały sowiecie nagrodzone.

Lista promowanych w Polsce patologicznych dewiantek jest znacznie dłuższa. Popularyzują one agresję, wulgarność, przekleństwa, goliznę, monetyzację seksualności, awantury, mordobicie, pornografię. W nagrodę zapraszane są na wywiady, do programów telewizyjnych, na branżowe wydarzenia w show-biznesie i do reklam.

Często karykaturalne, porobione przez chirurgów plastycznych, wytatuowane, z silikonem w piersiach, ustami napompowanymi botoksem i rzęsami w kształcie miotły. Promują życie polegające na zdobywaniu atencji w internecie, za co zgarniają gruby hajs. Z sondaży wynika, że wiele polskich nastolatek chce pójść w ich ślady.

SEKSUALNOŚĆ NA SPRZEDAŻ

Fagata (Agata Fąk) zaczynała jako influencerka, napędzająca zasięgi na konfliktach (za co zgarniała kontrakty reklamowe) oraz zawodniczka freak fightów, gdzie promowana jest przemoc jako rozrywka. Uzyskaną popularność wykorzystała do wkroczenia na platformę OnlyFans, gdzie sprzedaje swoje nagie ciało. Zarobkami chwali się publicznie – w jej wypowiedzi wynika, że po pierwszym miesiącu obecności na „niebieskiej platformie” zgarnęła jakieś 220 tysięcy złotych.

W wypromowaniu patusiary pomogli m.in. Kuba Wojewódzki, zapraszając do swojego programu w TVN (Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji godzi się na to?) czy Dawid Swakowski, autor popularnego podcastu „Żurnalista”, który na swoim kanale gościł także Karola Nawrockiego, Grzegorza Brauna czy Wojciecha Cejrowskiego. Powinno dawać do myślenia, prawda?

Fagata i Natalisa w jednej ze swoich piosenek rapują słowami: „Ej, kutas jest dobry, jak mi od niego odpierdala / Cipka za dobra, żebym każdemu udostępniała / Jesteś fajna suka, to kolejka typów będzie stała / Mówię na swoim przykładzie, mam z czego wybierać mała”. W swoim najsłynniejszym utworze „Fiu, fiu” obwieszczają: „Jestem serio złą suką, ze mną przelot pierwsza klasa / Tak dobrze mnie wyruchał, że się prawie zakochałam”.

Druga z raperek dostała zaproszenie do trzeciej edycji programu TVN „Królowa przetrwania”. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, gdyż jako użytkowniczka mediów społecznościowych zostałam zbombardowana nachalnymi rolkami z tego prymitywnego reality-show, choć nigdy nie zaobserwowałam profilu programu.

Influencerka Natalisa (Natalia Sadowska) paradowała przed obiektywem pokazując półnagie pośladki, chwaliła się wibratorem, który zabrała do dżungli czy opowiadała o swojej biseksualności. Program jest przeznaczony dla widzów od 16. roku życia, jednak fragmenty z kontrowersyjnymi wypowiedziami wyświetlają się na Facebooku czy Instagramie nie pytając o wiek użytkowników.

Wulgarne prostaczki rapujące o „cipach” i „kutasach” przypadły do gustu wieloletniemu reprezentantowi Polski w piłce nożnej. Wojciech Szczęsny zaprosił raperski duet na huczną imprezę z okazji 10. rocznicy swojego ślubu, którą zorganizował w Muzeum Historii Polski w Warszawie. Zdjęcia z wydarzenia szeroko obiegły Internet, zapewniając Fagacie i Natalisie dodatkową popularność.

TRIUMF ANTYWARTOŚCI

Najnowszą edycję „Królowej przetrwania” wygrała Dominika Rybak – influencerka, której rozpoznawalność podbiły bijatyki się na ringu za pieniądze. 23-latka jest wręcz uwielbiana przez internautki, o czym świadczy ogrom komentarzy w sieci wychwalających swoją idolkę. Wielbicielki zachwycają się tym, że jest „bezpośrednia” i „naturalna”.

Z dziennikarskiego obowiązku przejrzałam profil Rybak na Instagramie. Kobieta ma ciało gęsto pokryte tatuażami i sztuczne usta, trudno więc pojąć, o jakiej naturalności piszą jej fanki. Nowa idolka młodych Polek buduje zdania wtrącając nieustannie: kurwa, dupa, zajebiście, wpierdol, gówno, napierdalać, chuj etc. W nagrodę dostaje liczne kontrakty reklamowe. Współpracuje głównie z markami związanymi z modą, kosmetykami, suplementami, sportem i stylem życia.

Z fragmentów nagrań „Królowej przetrwania” zalewających social-media wynika, że Rybak była w programie agresywna, wulgarna, oszukiwała w konkrecjach i brała udział w linczu na jednej z uczestniczek. Opłaciło się – zgarnęła kasę za wygraną, została nową gwiazdą TVN-u, udziela wywiadów, bryluje na ściankach i gości w telewizji śniadaniowej.

Flagowy reality show TVN zaprasza popularne influencerki, które najczęściej promują patologię. Dla przykładu, w pierwszej edycji programu uczestniczyła Marta Linkiewicz. Rozgłos zdobyła w 2015 roku. Jako nastolatka poszła z koleżanką na koncert amerykańskich reperów z grupy Rae Sremmurd, a następnie chwaliła się w mediach społecznościowych, że uprawiała z nimi seks grupowy. „Z tym się jebałam, a temu ciągnęłam” – wyznała przyszła celebrytka.

W drugiej edycji „Królowej przetrwania” wystąpiła m.in. Marianna Schreiber, była żona polityka PiS Łukasza Schreibera. To właśnie stacja TVN w dużej mierze przyczyniła się do jej zaistnienia w show-biznesie – najpierw umożliwiając jej udział w programie „Top Model”, a następnie dwukrotnie zapraszając ją na kanapę do programu Kuby Wojewódzkiego.

Kobieta buduje swój kontent na epatowaniu seksualnością, romansach, regularnych pyskówkach, publicznym praniu brudów, wyzwiskach, biciu innych kobiet we freak fightach oraz nieustannym prowokowaniu. Najwięcej kontrowersji budzi fakt, że deklaruje publicznie przywiązanie do tradycyjnych i chrześcijańskich wartości, podczas gdy w praktyce totalnie im zaprzecza.

Do promowania zakłamanej atencjuszki przyczyniła się także Monika Jaruzelska, zapraszając ją dwukrotnie na wywiad. Dziennikarka podejmowała z Marianną Schreiber tak „ambitne” tematy jak operacja powiększenia piersi w tureckiej klinice czy relacje z facetami. Innym razem do promocji Schreiber przyczyniał się Krzysztof Stanowski, również zapraszając ją na wywiady.

Marianna Schreiber dostała też własne programy – najpierw w „Super Ekspresie”, a następnie w internetowej telewizji wPolsce24, blisko związanej z partią polityczną Prawo i Sprawiedliwość.

CEL DEPRAWACJI

Pod koniec 2025 roku Fundacja Inspiring Girls Polska opublikowała wyniki badania „Młodzi i przyszłość. Aspiracje edukacyjne i zawodowe dziewczyn i chłopców w Polsce”. Raport oparto na badaniu ilościowo-jakościowym przeprowadzonym w okresie 13 czerwca–22 sierpnia 2025 r. na próbie 600 dzieci w wieku 11–17 lat, dobranej tak, by była reprezentatywna pod względem płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.

Wśród respondentek, zwłaszcza w grupie 15–17 lat, influencerka/youtuberka znajduje się wśród najczęściej wskazywanych wymarzonych zawodów. Uważam, że do zaniżenia ambicji młodych Polek przyczyniły się nie tylko wyżej wymienione patocelebrytki – i cała rzesza im podobnych – ale także każdy kto je wypromował w swoich programach. Jest to celowa i metodyczna robota.

Niestety nie zauważam stanowczego sprzeciwu. Co gorsza, z każdym kolejnym dniem wyłaniają się kolejne szokujące zachowania idolek dzisiejszych nastolatek. Dla przykładu, na epatowanie wulgarnością postawiła wylansowana na gwiazdę młodego pokolenia Helena Englert, córka aktorskiej party Beaty Ścibakówny i Jana Englerta, wieloletniego dyrektora artystyczna Teatru Narodowego w Warszawie.

Duma swoich rodziców, po wystąpieniu w kilku filmach i serialach, zaczęła budować karierę influencerki, a następnie zajęła się śpiewaniem. Oto słowa jednej z jej piosenek: „Raz, dwa, trzy, cztery / Wypierdalaj! Milcz! Wystarczy, nie słucham / Milcz, kurwa, nie krzycz mi do ucha”. Jej muzyczną twórczość podbijają obsceniczne i wyuzdane teledyski.

Wyżej wymienione kobiety za swoją deprawującą aktywność dostają profity: programy w telewizji, zaproszenia na liczne wywiady i popularne wydarzenia, kontrakty reklamowe. Ja w tym samym czasie za moją dziennikarską aktywność doświadczam wykluczenia – między innymi kilka lat temu straciłam pracę w archiwum telewizji.

Kolejnym przykładem jest spektakularne wyrzucenie mnie (jako autorki książki „Holokaust Palestyńczyków”) wraz z wydawnictwem 3DOM z Targów Wydawców Katolickich. Podeszła do nas, w asyście ochrony, pracownica administracji Zamku Królewskiego w Warszawie i kazała się wynosić, bo nie podobały się jej nasze książki. Najbardziej rozwścieczyło ją to, że w ofercie mieliśmy „Protokoły Mędrców Syjonu”.

Według oficjalnej narracji wspomniana publikacja z początku XX wieku jest falsyfikatem. Sęk w tym, że zawiera ona plan działania, który realizuje się na naszych oczach. Zgodnie z wytycznymi zapisanymi w „Protokołach”, w celu podporządkowania narodów należało przejąć między innymi kontrolę nad mediami i kulturą, aby wpływać na społeczeństwo. Szeroko pojęta „rozrywka” ma kształtować postawy, a szczególnie młodzież, będącą elementem „podatnym” na taki wpływ.

Dlaczego to robią i jaki jest ich cel? Prowadzą wobec nas bezwzględną wojnę napastniczą, którą jako naród polski zdecydowanie przegrywamy. Daliśmy się podejść, bo nie zrozumieliśmy w porę, że wojen nie prowadzi się jedynie z użyciem bomb i czołgów. Wrogowie Polski walczą z nami realizując zasadę wyrażoną w powiedzeniu: „Jeśli chcesz zniszczyć naród, zepsuj jego kobiety”.

http://www.nacjonalista.pl/2026/06/14/agnieszka-piwar-dlaczego-wulgarne-babska-wylansowano-na-idolki-polek/

#patusy #celebryci #kobiety #lewactwo #patologia

6

#gospodarka #polska #pszczoly #ue #koalicja13grudnia

Lobby futrzarskie, lobby pszczelarskie, dobrze, ze chemię z Niemiec jeszcze można...

9

Był „na dyżurze”, a tymczasem występował w telewizji. GIGANTYCZNE KONTROWERSJE wokół milionowych zarobków młodego lekarza i radnego KOnczas.info

Zdjęcie

Dawid Kacprzyk, lekarz-polityk wywołał oburzenie w narodzie. W ubiegłym roku wykazał 1,6 mln zł dochodu. Gdy według grafiku miał pełnić dyżur na SOR, bywał telewizji, brał udział w sesjach rady miasta czy w politycznych spotkaniach.

Portal zero.pl przyjrzał się dokładniej sprawie Kacprzyka. W ubiegłym roku wykazał 1,6 mln zł dochodu. W Warszawskim Szpitalu Południowym średnio miał pracować 331 godz. miesięcznie, czyli 11 godz. dziennie, zakładając zupełny brak dni wolnych przez cały rok.

Oprócz tego Dawid Kacprzyk pracuje w trzech innych placówkach medycznych oraz jest radnym Ursusa. Do niedawna był również szefem młodzieżówki KO.

„Dotarliśmy do grafików Kacprzyka z Warszawskiego Szpitala Południowego z 2025 r. Sprawdziliśmy też, co robił w dniach i godzinach, w których według dokumentacji miał dyżurować. W kilku przypadkach był w trakcie dyżurów w telewizji, urzędach, spotykał się z politykami. W kilkunastu kolejnych – niewykluczone, że już ze szpitala – prowadził aktywność polityczną w mediach społecznościowych” – czytamy na zero.pl.

Z dokumentacji wynika, że Kacprzyk pracował na przykład trzy doby z rzędu bez żadnej przerwy.

8 czerwca Urząd m.st. Warszawy opublikował oświadczenie majątkowe radnego KO w dzielnicy Ursus Dawida Kacprzyka. 28-latek miał w ramach własnej praktyki lekarskiej uzyskać 1,6 mln zł dochodu.

„Kacprzyk pracuje w czterech warszawskich publicznych placówkach. Najmocniej związany jest z Warszawskim Szpitalem Południowym (placówka jest własnością miasta), w którym jest koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego” – czytamy.

Redakcja podkreśla, że to „błyskawiczna kariera” i że powierzenie funkcji „koordynatora SOR-u osobie bez specjalizacji i z tak krótkim doświadczeniem jest sytuacją co najmniej nietypową”.

Szpital Południowy przekazał, że Kacprzyk w ubiegłym roku wypracował 3976 godzin, co daje średnią miesięczną 331 godz. Jego stawki godzinne mają nie odbiegać od stawek rynkowych. Z kolei Naczelna Izba Lekarska poinformowała, że Kacprzyk należy do 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy w kraju.

Z dokumentacji wewnętrznej szpitala i grafików lekarza za ubiegły rok, na które powołuje się zero.pl wynika, że 1 lutym Kacprzyk spędzał średnio 13,5 godz. na dyżurach każdego dnia. W czerwcu było to już prawie 14 godz., a w listopadzie 15 godz. dziennie.

„Tu wyraźnie podkreślmy: to comiesięczne plany dyżurów. Wszystkie dyżury sumują się idealnie do 3976 godzin, które wskazał oficjalnie szpital. Ale nie można wykluczyć, że któregoś dnia Kacprzyk zamienił się z kimś na dyżury i nie zostało to po prostu odnotowane w dokumentacji. Dokonywanie takich korekt to obowiązek koordynatora SOR-u, czyli samego Kacprzyka. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, by zmian było kilkanaście i żadna nie znalazła odzwierciedlenia w papierach, które do chwili obecnej są w szpitalnej bazie. Dokumentacja służy także do naliczenia właściwego wynagrodzenia” – wskazuje redakcja zero.pl.

Redakcja wysłała pytania do szpitala i Dawida Kacprzyka o to, czy zaszły istotne zmiany w grafiku. Nikt nie udzielił odpowiedzi.

Wskazano też przykładowe sytuacje, gdy Kacprzyk miał mieć dyżur, ale go nie pełnił. 13 lutego ubiegłego roku Kacprzyk pochwalił się spotkaniem z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską. 30 kwietnia był gościem w TVP3 Warszawa, choć według dokumentacji pełnił całodobowy dyżur.

„1 czerwca 2025 r. Kacprzyk głosował (jak sam wskazał – 'trzaskał’) w wyborach prezydenckich. Według grafiku dyżur miał rozpocząć o godz. 8. Tymczasem o 8:22 opublikował wpis sugerujący, że dopiero rusza do pracy po głosowaniu” – czytamy.

11 kwietnia zaś Kacprzyk oglądał tzw. debatę przed wyborami prezydenckimi. Całą dobę też miał być na dyżurze na SOR.

„Był to zresztą dyżurowy maraton, gdyż Kacprzyk – według grafiku – pracował od 11 kwietnia od godz. 8 rano do 15 kwietnia do godz. 8 rano. Oznacza to, że – jeśli tylko dokumentacja szpitalna nie zawiera błędów – dyżurował bez przerwy przez 96 godzin” – napisano.

Redakcja naliczyła też kilkanaście przypadków, gdy Kacprzyk miał wedle dokumentacji pracować, ale w rzeczywistości był zajęty polityką. Wskazano głównie na promocję siebie w sieci jako radnego oraz promocję KO.

– Czy byłbym w stanie tak dyżurować? Nie. Pewnie dlatego, że jestem słaby i leniwy. Ale być może gdzieś na świecie jest jakiś cud genetyczny, który by potrafił – powiedział zero.pl lekarz Damian Patecki, w latach 2022–2026 przewodniczący komisji kształcenia medycznego Naczelnej Izby Lekarskiej.

Dodał, że w dobrze zorganizowanych SOR-achh nie ma możliwości dyżuru dłuższego, niż 24 godz. Natomiast 72 godz. to „wynik ekstremalny”.

Podobnego zdania był przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce Michał Sutkowski.

– Kilka razy przytrafił mi się trzydniowy maraton. Były to inne czasy, decyzja wtedy sprowadzała się do tego, czy będzie lekarz zmęczony, czy nie będzie żadnego. Ogółem: nie polecam nikomu. Ani lekarzom, ani pacjentom – podkreślił.

Jego zdaniem, trzeciej doby lekarz jest „w najlepszym razie półprzytomny, a częściej nieprzytomny”. Przypadki, gdy taka sytuacja się zdarza, tj. kilka dób dyżuru, to „zupełnie wyjątkowe” momenty, np. skrajne obłożenie szpitala po serii poważnych wypadków. Nie może jednak to być norma.

Redakcja wskazała też, że SOR Warszawskiego Szpitala Południowego ma zwykle dwóch lekarzy na dyżurze i około 65 pacjentów dziennie.

„Trzech medyków z tego szpitala, z którymi rozmawialiśmy, wskazuje, że ich zdaniem trudno sobie wyobrazić, by lekarz w takim systemie pracy mógł regularnie zajmować się działalnością polityczną w czasie dyżuru. Co najwyżej w godzinach nocnych jest niekiedy czas na sen” – czytamy.

Ponadto nie ma możliwości, by lekarz koordynator dyżurował tylko pod telefonem z domu. Jest to możliwe tylko w przypadku niektórych oddziałów i specjalizacji, nie na ostrym dyżurze dużego warszawskiego szpitala.

Lekarze powiedzieli redakcji „Zero”, że najpewniej odpowiedzią na publikację tych informacji będzie komunikat, że „Kacprzyk przecież był 'pod telefonem'”. Według rozmówców redakcji, będzie to tylko próba „gaszenia pożaru”.

„Specyfika pracy na SOR-ze jest bowiem taka, że lekarz może być potrzebny w każdej chwili. Osoba koordynująca pracę oddziału, w ramach swojego dyżuru, tym bardziej. Ponadto w niektórych godzinach obłożenie SOR-u powoduje, że każda para rąk medyka jest na wagę złota, więc nie miałoby sensu dyżurować pod telefonem” – podał portal zero.pl.

Osoba dobrze zorientowana w realiach tegoż szpitala cytowana przez portal zauważa też, że byłaby to „daleko idąca niegospodarność, by płacić lekarzowi ze stanowiskiem kierowniczym za samą gotowość do pracy tak ogromne pieniądze”.

W latach 2018-2024 Warszawski Szpital Południowy tylko w jednym roku zanotował zysk netto. W pozostałych miał straty, z czego w 2023 i 2024 roku prawie 5 mln zł.

Dyrektorem szpitala jest Anna Łukasik. W 2015 roku była wiceministrem zdrowia w rządzie PO-PSL.

Ale jak się wywali jeszcze więcej pieniędzy w państwową usługę medyczną – albo jak to ładnie się nazywa, „przeznaczy się więcej funduszy na darmową służbę zdrowia – to na pewno nie będzie takich sytuacji, prawda?

http://nczas.info/2026/06/15/byl-na-dyzurze-a-tymczasem-wystepowal-w-telewizji-gigantyczne-kontrowersje-wokol-milionowych-zarobkow-mlodego-lekarza-i-radnego-ko/

#usmiechnietakoalicja

12

To na obrazku to warstwa emocjonalnej interpretacji zdarzeń ("ZAMORDOWAŁ" vs "tragiczna śmierć exploitowana przez skrajną prawicę") - nie jest to:



nie poziom zbioru uczciwych suchych faktów - "X zrobił Y"

nie poziom relacji do systemu wartości - "X się zdarzyło ale moja wartość to Y więc znoszę (lub nie) ten koszt"

nie poziom statystyczny - "zdarzyło się X i relacje procentowe mówią że zjawisko jest małe/duże"

nie poziom jaką trajektorię będą mieć dane procesy - "proces X za 5 lat możliwe że osiągnie nowy poziom jakościowy"



Zdjęcie

Ludzie co czytają gazety/media co stosują manipulacje emocjonalne nagłówkami jak poniżej to tardy bliżej podobne zwierzętom w zachowaniu.

Oni egzystują na poziomie WYTRESOWANEGO PSA który patrzy na pana czy może zacząć żreć z miski czy nie "to dobre jest" lub "a to fuj jest"

8

Pomimo, możliwego zniesienia sankcji na Iran przez USA, Unia pod rządami tej wiedźmy już zapowiada, że nie zniesie sankcji, ze względu "na łamanie praw człowieka i broń masowego rażenia" . Chyba się jej kraje pomyliły. Stetryczała banda hipokrytów.

http://x.com/MyLordBebo/status/2066522794733531383

8

W Korei homofobia jest kawaii

6

Kryptowalutowy biznes Trumpów pod lupą Reutersa. Miliardowe zyski rodziny i straty inwestorówkresy.pl

Rodzina Donalda Trumpa zarobiła od połowy 2024 roku co najmniej 2,3 mld dolarów na przedsięwzięciach kryptowalutowych, podczas gdy zewnętrzni inwestorzy w promowane przez Trumpów aktywa i powiązane spółki ponieśli straty o zbliżonej skali — wynika z analizy Reutersa.

Agencja przeanalizowała cztery projekty związane z Trumpami: World Liberty Financial, memecoin $TRUMP, spółkę ALT5 Sigma, działającą następnie jako AI Financial Corp, oraz American Bitcoin. Według Reutersa wspólnym elementem tych przedsięwzięć był model, w którym rodzina prezydenta USA angażowała niewielki kapitał własny lub nie angażowała go wcale, korzystała z rozpoznawalności nazwiska Trumpa i uzyskiwała przychody ze sprzedaży tokenów, opłat lub udziałów.

Największym źródłem zysków miało być World Liberty Financial. Reuters szacuje, że sprzedaż tokenów tego projektu przyniosła rodzinie Trumpów ponad 1,4 mld dolarów, a łącznie z innymi przedsięwzięciami powiązanymi z World Liberty — ponad 1,6 mld dolarów. Jednocześnie inwestorzy, którzy kupili powiązane tokeny, mieli ponieść około 674 mln dolarów strat.

Osobnym elementem analizy jest memecoin $TRUMP, uruchomiony w styczniu 2025 roku, tuż przed inauguracją drugiej kadencji Donalda Trumpa. Według Reutersa przedsięwzięcie przyniosło podmiotom powiązanym z Trumpami około 616 mln dolarów. Nabywcy tokena mieli natomiast stracić ponad 700 mln dolarów po gwałtownym spadku jego wartości. Agencja wskazuje, że od szczytu kurs tokena spadł o około 97 proc.

Reuters podaje, że inwestorzy wpłacili w $TRUMP co najmniej 1,2 mld dolarów, a do końca kwietnia 2026 roku wartość ich zasobów zmniejszyła się do około 521 mln dolarów. W przypadku pozostałych projektów straty miały wynikać również ze spadku kursów akcji spółek powiązanych z kryptowalutowym biznesem Trumpów.

Agencja zwraca także uwagę na zagraniczny wymiar przedsięwzięć. Eric Trump i Donald Trump Jr. mieli promować projekty kryptowalutowe rodziny podczas spotkań z inwestorami poza Stanami Zjednoczonymi, a znaczna część pieniędzy miała pochodzić od zagranicznych nabywców.

Reuters zaznacza, że jego ustalenia opierają się na danych z blockchaina, dokumentach korporacyjnych, zapisach giełdowych i rozmowach z ekspertami. Agencja nie znalazła dowodów na nielegalne transakcje polityczne, ale przywołuje opinie ekspertów, według których przedsięwzięcia budzą poważne pytania etyczne z powodu łączenia urzędu prezydenta USA z prywatnymi interesami rodziny.

Podmioty powiązane z analizowanymi przedsięwzięciami kwestionowały część metodologii Reutersa lub nie odpowiedziały na pytania dotyczące wyliczeń agencji.

http://kresy.pl/wydarzenia/kryptowalutowy-biznes-trumpow-pod-lupa-reutersa-miliardowe-zyski-rodziny-i-straty-inwestorow/

#trump #biznes #kryptowaluty

5

[studium przypadku] Biznes na tranzycjach

Tak się nudziłem, że zacząłem przeglądać zrzutki na zrzutce, poszukując największego absurdu. Ale znalazłem to:

- wizyty u białych kitli - 300,-/szt (jest ich tam kilku wymienionych, u kilku przewidziane po kilka wizyt)

- formalna zmiana imienia ~ 80,- - głównie przejazdy do przychylnych urzędów, bo nie wszędzie się zgadzają.

- hormony 300,-/op (nie napisane na ile wystarcza)

- pierwsza operacja - piersi - 30 000,- za dożywotnie okaleczenie

- koszty sądowe i prawne (nie wymienione)

- kolejne zabiegi - ∑ > 100 000,-

Wszystko w PLN.

Źródła finansowania: praca dorywcza i zrzutka, która jest wystawiona na kwotę pierwszej operacji. Zestawienie nie uwzględnia kosztów dożywotniego leczenia skutków rozregulowania układu hormonalnego.

---

Autor/ka opisuje swój wygląd jako «typowo „<tu płeć organizmu>”». Zmiana wyglądu została podjęta z wiedzą braku stałego źródła finansowania, z wiedzą niewystarczającego finansowania, i nie jest kosztem jednorazowym. Celem poniesienia kosztu ma być pozbycie się braku akceptacji własnego ciała, która rozwija się od (szacuję z opisu) 12 roku życia.

#lgbtq #biznes

5

Więzienia w Europie są przepełnione obcokrajowcami!

Kraje takie jak: Luksemburg (78%), Szwajcaria (73%), Cypr (54%), Austria (53%), Słowenia (52%), Katalonia (Hiszpania) (52%), Grecja (52%), Malta (51%), Niemcy (47%) i Belgia (43%) odnotowują wyjątkowo wysoki odsetek więźniów zagranicznych.

W Polsce jest to na razie 4%.

Rada Europy opublikowała 19 maja doroczny raport o europejskich więzieniach (SPACE I). Dane pokazują dwie zupełnie różne Europy.

W całej Europie cudzoziemcy stanowią już 17 procent więźniów. Ale rozkład jest dramatycznie nierówny.

Kraje Europy Zachodniej, które przez dekady prowadziły politykę otwartych granic i masowej imigracji, mają dziś więzienia wypełnione w połowie obcokrajowcami,

Polska ma cudzoziemców dużo mniej w więzieniach 4% - ale przy obecnej skali imigracji kwestią czasu jest dorównanie państwom zachodnim. Dla porównania Rumunia ma zaledwie 1,1% cudzoziemców w więzieniach. Kraje, które zachowały kontrolę nad granicą, mają niższą przestępczość cudzoziemców. To nie przypadek.

Kolejny powód, że nie warto gonić bezmyślnie za zachodem.⁩ #przestepstwo #przestepczosc #uniaeuropejska #polacy #polska #politycy #polityka #politykamiedzynarodowa #politykaspoleczna

13