
Od lat 90. pośrednik nieruchomości w Polsce to zawód praktycznie nieograniczony – wystarczy ubezpieczenie OC, brak karalności i umowa na piśmie. Jednak po ponad dekadzie od deregulacji rząd szykuje powrót do restrykcyjnych zasad. Do wykazu prac legislacyjnych trafił właśnie projekt ustawy, który może fundamentalnie zmienić zasady wykonywania tego zawodu.
Najbardziej kontrowersyjna propozycja dotyczy zakazu pobierania prowizji od obu stron tej samej transakcji. Dziś pośrednik może zarobić zarówno od kupującego, jak i sprzedającego – co rodzi oczywisty konflikt interesów. Poseł Kamil Wnuk z Polski 2050, autor projektu, nazwał to wprost: „Reprezentowania obu stron trzeba zakazać. Jasne zasady, zero konfliktu interesów”.
Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski popiera kierunek zmian i chciałby przywrócenia Komisji Odpowiedzialności Zawodowej (KOZ) – instytucji, która działała przed deregulacją w 2014 roku. W jej ramach niezadowolony klient mógłby złożyć skargę na pośrednika. W przypadku potwierdzenia zarzutów komisja mogłaby wydać upomnienie, naganę lub nałożyć karę finansową do wysokości sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia.
Branżowe organizacje – Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) oraz Krajowa Izba Gospodarki Nieruchomościami (KIGN) – od ponad roku domagają się regulacji. Ich postulaty obejmują:
Z badań portalu Nieruchomości-online.pl wynika, że 19 proc. osób, które sprzedały lub kupiły nieruchomość, nie skorzystało z usług pośrednika właśnie z powodu zbyt wysokich kosztów. Przy standardowej prowizji na poziomie 3 proc. przy transakcji mieszkania wartego 1 mln zł, wynagrodzenie pośrednika wynosi ok. 30 tys. zł – znacznie więcej niż taksa notarialna (ok. 2,3 tys. zł).
Prezes KIGN Marek Urban tłumaczy jednak, że prowizja pokrywa też koszty marketingu, weryfikacji nieruchomości, negocjacji i mediacji. „Zgadzam się na możliwość pobierania wynagrodzenia tylko od jednej strony, ale niech w zamian zawierane umowy będą obowiązkowo na wyłączność” – dodaje.
Projekt trafił do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. To oznacza, że rząd formalnie uznał temat za priorytetowy. Nie wiadomo jeszcze, kiedy trafi pod obrady Sejmu, ale eksperci rynku nieruchomości spodziewają się intensywnych dyskusji – szczególnie wokół kwestii limitu prowizji i zakazu reprezentowania obu stron.
Dla kupujących i sprzedających nieruchomości zmiany mogą oznaczać wyższy standard usług, ale też potencjalnie wyższe koszty transakcji, jeśli rynek ograniczy liczbę pośredników działających na rynku.
Zdjęcie: Pexels






