
Polski rynek biurowy przeżywa bezprecedensową transformację. Z badań firmy doradczej Colliers wynika, że w ciągu najbliższych lat to właśnie sposób zarządzania istniejącymi budynkami — a nie nowa podaż — będzie kształtował przyszłość tego segmentu nieruchomości komercyjnych. Właściciele starszych biurowców stoją przed wyborem wartym miliardy złotych: modernizować, przekształcać, czy wyburzać.
Warszawa jako pierwsze miasto w Polsce weszła właśnie w fazę kurczenia rynku biurowego — ilość wycofywanej powierzchni przewyższa nową podaż deweloperską. W ciągu ostatnich pięciu lat z warszawskiego rynku zniknęło ponad 500 tysięcy m² powierzchni biurowej. W samym tylko ubiegłym roku wyłączono z użytkowania 17 budynków o łącznej powierzchni niemal 166 tysięcy m².
Zjawisko to wynika z rosnących wymagań najemców, którzy coraz częściej szukają nowoczesnych przestrzeni spełniających standardy ESG i unijne dyrektywy dotyczące charakterystyki energetycznej budynków (EPBD). Różnica w poziomie pustostanów między najstarszymi a najnowszymi obiektami jest dramatyczna — we Wrocławiu wskaźnik niewynajętej powierzchni w budynkach sprzed dekady sięga 34 proc., podczas gdy w najlepszych lokalizacjach nowe biurowce notują niemal pełne obłożenie.
Dane Colliers nie pozostawiają wątpliwości — zasoby biurowe w największych polskich miastach są mocno przeszacowane pod kątem wieku. Od 40 do 77 proc. wszystkich biurowców to obiekty dojrzałe lub starsze. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Szczecinie, gdzie aż 75 proc. rynku stanowią starsze obiekty, oraz w Poznaniu z wynikiem bliskim 60 proc.
— Polski rynek biurowy w ostatnich latach przechodzi istotne zmiany strukturalne, wynikające zarówno z ewolucji modelu pracy, jak i rosnących wymagań regulacyjnych oraz jakościowych. Obecnie obserwujemy rosnącą polaryzację rynku — nowoczesne, dobrze zlokalizowane obiekty utrzymują wysoki popyt, podczas gdy starsze budynki mierzą się z rosnącą presją pustostanów — mówi Dominika Jędrak, dyrektor ds. badań rynku w Colliers.
Właściciele starszych budynków stoją przed wyborem trzech głównych strategii. Modernizacja pozwala na wzrost czynszów o 10-25 proc., jednak wymaga znaczących nakładów i nie zawsze jest ekonomicznie uzasadniona. Wyburzenie ma sens głównie w najlepszych lokalizacjach, gdzie wartość gruntu zaczyna przewyższać wartość samego obiektu — tak jest m.in. z wystawionym na sprzedaż budynkiem PKO w centrum Warszawy.
Najciekawszą opcją jest jednak konwersja — zmiana funkcji biurowca na mieszkania, hotele, akademiki lub obiekty najmu instytucjonalnego (PRS). Analizy Colliers z ostatnich 18 miesięcy wskazują, że około połowa analizowanych przypadków kończy się właśnie konwersją. Proces ten bywa nawet o ponad połowę szybszy niż budowa nowego obiektu od podstaw.
Warszawskie przykłady pokazują, że transformacja już trwa. Wieżowiec Intraco zostanie wyburzony, aby ustąpić miejsca nowej inwestycji. Z kolei dawny kompleks Lipowy Office Park przeszedł metamorfozę w prywatny akademik SHED Sky Living — 582 pokoje dla 733 mieszkańców powstały w zaledwie 11 miesięcy. To jeden z najszybszych procesów konwersji biurowca na mieszkalnictwo w Polsce.
Istotnym argumentem za zachowaniem istniejącej struktury jest rachunek ekologiczny. Przebudowa warszawskiego V Tower (dawniej Warta Tower) oparta była na zachowaniu istniejącej bryły i elewacji właśnie ze względów środowiskowych. — W przypadku wyburzenia i budowy od zera do atmosfery trafiłoby ponad 27 tysięcy ton CO² — wskazuje Bartosz Jankowski z Colliers Define. Tymczasem budowa nowego obiektu generuje 40-80 proc. więcej emisji niż głęboka modernizacja.
Jedną z najdynamiczniej rozwijających się form konwersji jest przekształcanie biurowców w akademiki. W Polsce studiuje około 1,3 miliona osób, podczas gdy prywatny rynek zakwaterowania oferuje zaledwie kilkanaście tysięcy miejsc. Konwersja biurowców na cele mieszkaniowe — zwłaszcza te związane z sektorem PRS (Private Rented Sector) — może wypełnić tę lukę.
Transformacja nie omija też sektora handlowego. Z danych wynika, że z 14 milionów m² przestrzeni handlowej w Polsce niemal jedna trzecia (4,5 mln m²) przypada na obiekty mające ponad 20 lat. Podobnie jak w przypadku biurowców, właściciele galerii handlowych stają przed wyborem: przebudowa, rekomercjalizacja lub wyburzenie.
Konwersja biurowców na mieszkania to dobra wiadomość zwłaszcza dla rynku w największych miastach. W lokalizacjach, gdzie grunty pod nową zabudowę są drogie lub po prostu ich brakuje, przebudowa istniejącego biurowca może być najszybszą drogą do wprowadzenia nowej podaży mieszkaniowej. Proces ten wpisuje się w szerszy trend kurczenia rynku deweloperskiego — jak pokazują dane za maj 2026 roku, deweloperzy wyraźnie hamują z nowymi projektami.
Zmiany na rynku biurowym wpłyną też na ceny mieszkań w najlepszych lokalizacjach. W Warszawie granica 20 tysięcy zł za m² jest coraz bliżej — konwersja dawnych biurowców w ścisłym centrum może dodatkowo podnieść atrakcyjność i ceny okolicznych nieruchomości.
Warto śledzić rynek biurowy nie tylko jako odrębny segment, ale jako barometr zmian zachodzących na całym rynku nieruchomości. To, jak właściciele tych budynków podejmą decyzje w najbliższych latach, wpłynie bezpośrednio na krajobraz polskich miast — i to nie tylko w kontekście biurowym, ale też mieszkaniowym.
Zdjęcie: Pexels






