Jasne widzenie i rozsądek. O wierze mówi się czasem jak o czymś nierozumnym i naiwnym. A tymczasem wiara nie jest ślepa. Ona jest pełniejszym widzeniem rzeczywistości i zrozumieniem jej znaczenia. Wiara nie jest też naiwna. Jest raczej całościowym i najbardziej rozsądnym odczytywaniem rzeczywistości, w której żyjemy i jesteśmy zanurzeni.
Jasne widzenie i rozsądek. O wierze mówi się czasem jak o czymś nierozumnym i naiwnym. A tymczasem wiara nie jest ślepa. Ona jest pełniejszym widzeniem rzeczywistości i zrozumieniem jej znaczenia. Wiara nie jest też naiwna. Jest raczej całościowym i najbardziej rozsądnym odczytywaniem rzeczywistości, w której żyjemy i jesteśmy zanurzeni.
„Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał”. Ten ‘brak ciała Jezusa’ jest charakterystyczny dla doświadczenia zmartwychwstania. On nie został ‘przeniesiony’ czy ‘wykradziony’, jak zasugeruje ‘starszyzna’, ale jest obecny na inny sposób. Zmartwychwstał i żyje!
„Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał”. Ten ‘brak ciała Jezusa’ jest charakterystyczny dla doświadczenia zmartwychwstania. On nie został ‘przeniesiony’ czy ‘wykradziony’, jak zasugeruje ‘starszyzna’, ale jest obecny na inny sposób. Zmartwychwstał i żyje!
Logo źródła: DEON.pl JK
„Pieśń o chwalebnym umęczeniu Pańskim”, znana także jako „Żołtarz Jezusów” to tekst bardzo stary, przypisywany błogosławionemu bernardynowi Władysławowi z Gielniowa (1440-1505). Wprawdzie niektórzy badacze twierdzą, iż dokonał on wyłącznie poetyckiego przekładu starej czeskiej pieśni, jednak w rzeczywistości ( i najprawdopodobniej) było wręcz odwrotnie – to dzieło Władysława stało się „przebojem” tamtych czasów.
„Pieśń o chwalebnym umęczeniu Pańskim”, znana także jako „Żołtarz Jezusów” to tekst bardzo stary, przypisywany błogosławionemu bernardynowi Władysławowi z Gielniowa (1440-1505). Wprawdzie niektórzy badacze twierdzą, iż dokonał on wyłącznie poetyckiego przekładu starej czeskiej pieśni, jednak w rzeczywistości ( i najprawdopodobniej) było wręcz odwrotnie – to dzieło Władysława stało się „przebojem” tamtych czasów.
Logo źródła: DEON.pl jh
Nie ma śpiewu, nie ma słów, nie ma akcji. Wielka Sobota jest dziwnie cicha i właśnie dlatego tak niewygodna. Bo w tej ciszy wychodzi na powierzchnię to, co na co dzień skutecznie zagłuszamy.
Nie ma śpiewu, nie ma słów, nie ma akcji. Wielka Sobota jest dziwnie cicha i właśnie dlatego tak niewygodna. Bo w tej ciszy wychodzi na powierzchnię to, co na co dzień skutecznie zagłuszamy.
Logo źródła: DEON.pl jh
Wielka Sobota dla wielu rodzin oznacza drogę do kościoła z koszyczkiem pełnym świątecznych pokarmów. Choć ten zwyczaj jest w Polsce bardzo mocno zakorzeniony, łatwo sprowadzić go jedynie do rodzinnej tradycji. Tymczasem może on stać się dobrą okazją nie tylko do świątecznych przygotowań, ale też do modlitwy, jałmużny i głębszego wejścia w przeżywanie Paschy.
Wielka Sobota dla wielu rodzin oznacza drogę do kościoła z koszyczkiem pełnym świątecznych pokarmów. Choć ten zwyczaj jest w Polsce bardzo mocno zakorzeniony, łatwo sprowadzić go jedynie do rodzinnej tradycji. Tymczasem może on stać się dobrą okazją nie tylko do świątecznych przygotowań, ale też do modlitwy, jałmużny i głębszego wejścia w przeżywanie Paschy.
Zbawieni przez śmierć. Jezus umarł, leży w grobie. Nie wyzwala nas od śmierci, ale przez śmierć. Zanurza się w nasze ‘groby’, abyśmy byli pewni, że jest z nami wszędzie, nawet w tym, co wydaje się być nieszczęściem. Siedząc ‘naprzeciw grobu’ wiemy, że za tym kamieniem jest to, czego się boimy i przed czym uciekamy. Ale właśnie przez tę śmierć Pana jesteśmy zbawieni.
Zbawieni przez śmierć. Jezus umarł, leży w grobie. Nie wyzwala nas od śmierci, ale przez śmierć. Zanurza się w nasze ‘groby’, abyśmy byli pewni, że jest z nami wszędzie, nawet w tym, co wydaje się być nieszczęściem. Siedząc ‘naprzeciw grobu’ wiemy, że za tym kamieniem jest to, czego się boimy i przed czym uciekamy. Ale właśnie przez tę śmierć Pana jesteśmy zbawieni.
Dorota Abdelmoula-Viet / vaticannews.va / pzk
W Wielki Piątek wieczorem Leon XIV przewodniczył nabożeństwu Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum. Podczas gdy wierni modlili się rozważaniami, przygotowanymi przez byłego kustosza Ziemi Świętej, o. Francesca Pattona OFM, Ojciec Święty osobiście niósł krzyż pomiędzy kolejnymi stacjami. Powrócił tym samym do zwyczaju św. Jana Pawła II, który był dotąd jedynym papieżem, który sam nosił w procesji krzyż obchodząc wszystkie 14 stacji Drogi Krzyżowej.
W Wielki Piątek wieczorem Leon XIV przewodniczył nabożeństwu Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum. Podczas gdy wierni modlili się rozważaniami, przygotowanymi przez byłego kustosza Ziemi Świętej, o. Francesca Pattona OFM, Ojciec Święty osobiście niósł krzyż pomiędzy kolejnymi stacjami. Powrócił tym samym do zwyczaju św. Jana Pawła II, który był dotąd jedynym papieżem, który sam nosił w procesji krzyż obchodząc wszystkie 14 stacji Drogi Krzyżowej.
Jedna z najpiękniejszych, najdłuższych i zarazem najbardziej poruszających scen ewangelicznych rozgrywa się przed grobem Łazarza. Opisuje ją naoczny świadek Jan, który musiał być tak poruszony całym zdarzeniem, że przekazał nam go z wyjątkową jak na ewangelistów dokładnością. Zresztą nie tylko jego poruszyła ta scena: wielu, którzy tam byli, uwierzyło w Jezusa, co do tego stopnia rozwścieczyło władze, że postanowili zabić nie tylko Jezusa, ale także Łazarza. Pośród obecnych tam ludzi, na próbę wiary wystawiona została też siostra Łazarza – Marta. Czy naprawdę wierzyła w to, co za chwilę miało nastąpić?
Jedna z najpiękniejszych, najdłuższych i zarazem najbardziej poruszających scen ewangelicznych rozgrywa się przed grobem Łazarza. Opisuje ją naoczny świadek Jan, który musiał być tak poruszony całym zdarzeniem, że przekazał nam go z wyjątkową jak na ewangelistów dokładnością. Zresztą nie tylko jego poruszyła ta scena: wielu, którzy tam byli, uwierzyło w Jezusa, co do tego stopnia rozwścieczyło władze, że postanowili zabić nie tylko Jezusa, ale także Łazarza. Pośród obecnych tam ludzi, na próbę wiary wystawiona została też siostra Łazarza – Marta. Czy naprawdę wierzyła w to, co za chwilę miało nastąpić?
vaticannews.va / pzk
Jerozolimski Kościół uczcił pamiątkę misterium Męki Pańskiej. Celebracja w Bazylice Grobu Pańskiego połączyła liturgiczne wspomnienie z historycznym miejscem ukrzyżowania Syna Bożego
Jerozolimski Kościół uczcił pamiątkę misterium Męki Pańskiej. Celebracja w Bazylice Grobu Pańskiego połączyła liturgiczne wspomnienie z historycznym miejscem ukrzyżowania Syna Bożego
deon.pl / pzk
Wielki Piątek to w Kościele czas ciszy i żałoby, upamiętniający moment, w którym świat odrzucił swojego Zbawiciela. Choć dramatyczne pytanie o sens tak okrutnego cierpienia pozostaje tajemnicą wiary, to właśnie w tej dobrowolnej ofierze Chrystusa chrześcijanie odnajdują fundament swojego odkupienia.
Wielki Piątek to w Kościele czas ciszy i żałoby, upamiętniający moment, w którym świat odrzucił swojego Zbawiciela. Choć dramatyczne pytanie o sens tak okrutnego cierpienia pozostaje tajemnicą wiary, to właśnie w tej dobrowolnej ofierze Chrystusa chrześcijanie odnajdują fundament swojego odkupienia.
Judasz i Piotr. Obaj byli blisko Jezusa. Zostały im powierzone ważne prawdy i funkcje dla dobra wspólnoty. Obydwaj zawiedli. Uczestniczę w ich dramacie, bo we wszystkich ich rozterkach mogę odnaleźć cząstkę siebie. Ale za obu z nich Jezus oddał swoje życie. I dlatego do każdego z nas mówi: ‘Przyjacielu – ty pójdź za Mną!’.
Judasz i Piotr. Obaj byli blisko Jezusa. Zostały im powierzone ważne prawdy i funkcje dla dobra wspólnoty. Obydwaj zawiedli. Uczestniczę w ich dramacie, bo we wszystkich ich rozterkach mogę odnaleźć cząstkę siebie. Ale za obu z nich Jezus oddał swoje życie. I dlatego do każdego z nas mówi: ‘Przyjacielu – ty pójdź za Mną!’.
"Ludzie często mówili, że Kołyma to ziemia przeklęta. Było tam tak wiele zła, śmierci, przekleństw, bólu i nienawiści, że to miejsce nimi przesiąkło. Wbijanie krzyża w tę ziemię i jej drżenie to symbol tego, co dzieje się w rzeczywistości duchowej, kiedy stawiamy krzyż w środku naszego grzechu, nędzy, słabości i niemocy oraz rzeczy, z którymi sobie nie radzimy. Wtedy cała rzeczywistość zła duchowego drży, a Jezus przejmuje kontrolę nad naszym «terytorium». I myślę, że to jest możliwe dla każdego z nas. Kiedy nam się wydaje, że nie możemy nic zrobić, nic zmienić, kiedy myślimy, że nic nie działa, odważmy się wykopać dół w środku siebie i postawić tam krzyż Jezusa. Nie swój własny, ale krzyż Jezusa. I niech wszystko drży i niech ta ziemia się trzęsie! To dla mnie obraz Wielkiego Piątku" - mówi siostra Małgorzata Słomka SM, szarytka, która spędziła 10 lat na Kołymie w Rosji.
"Ludzie często mówili, że Kołyma to ziemia przeklęta. Było tam tak wiele zła, śmierci, przekleństw, bólu i nienawiści, że to miejsce nimi przesiąkło. Wbijanie krzyża w tę ziemię i jej drżenie to symbol tego, co dzieje się w rzeczywistości duchowej, kiedy stawiamy krzyż w środku naszego grzechu, nędzy, słabości i niemocy oraz rzeczy, z którymi sobie nie radzimy. Wtedy cała rzeczywistość zła duchowego drży, a Jezus przejmuje kontrolę nad naszym «terytorium». I myślę, że to jest możliwe dla każdego z nas. Kiedy nam się wydaje, że nie możemy nic zrobić, nic zmienić, kiedy myślimy, że nic nie działa, odważmy się wykopać dół w środku siebie i postawić tam krzyż Jezusa. Nie swój własny, ale krzyż Jezusa. I niech wszystko drży i niech ta ziemia się trzęsie! To dla mnie obraz Wielkiego Piątku" - mówi siostra Małgorzata Słomka SM, szarytka, która spędziła 10 lat na Kołymie w Rosji.
- W naszej codzienności „groby” to nie są tylko wielkie dramaty. To są też te wszystkie momenty, kiedy coś w naszym życiu się kończy i nie bardzo wiemy, jak to unieść, miejsca, gdzie nie ma życia. I wtedy pojawia się w nas taka pokusa, żeby albo od tego uciec, albo bardzo szybko to „zamknąć”, zagadać, przykryć czymś nowym - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
- W naszej codzienności „groby” to nie są tylko wielkie dramaty. To są też te wszystkie momenty, kiedy coś w naszym życiu się kończy i nie bardzo wiemy, jak to unieść, miejsca, gdzie nie ma życia. I wtedy pojawia się w nas taka pokusa, żeby albo od tego uciec, albo bardzo szybko to „zamknąć”, zagadać, przykryć czymś nowym - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 
Jesteśmy wraz z Jezusem i uczniami w Wieczerniku. To szczególny moment w życiu Pana i wszystkich Jego uczniów. Umycie nóg Apostołom zastępuje w Ewangelii św. Jana ustanowienie Eucharystii. Ja też uczestniczę w Ostatniej Wieczerzy, przyglądam się, słucham i kontempluję to szczególne wydarzenie.
Jesteśmy wraz z Jezusem i uczniami w Wieczerniku. To szczególny moment w życiu Pana i wszystkich Jego uczniów. Umycie nóg Apostołom zastępuje w Ewangelii św. Jana ustanowienie Eucharystii. Ja też uczestniczę w Ostatniej Wieczerzy, przyglądam się, słucham i kontempluję to szczególne wydarzenie.
DEON.pl / mł
Wielki Czwartek to jeden z dni, w które można uzyskać odpust zupełny. Co konkretnie trzeba zrobić?  
Wielki Czwartek to jeden z dni, w które można uzyskać odpust zupełny. Co konkretnie trzeba zrobić?  
Herezje w liście episkopatu? Czy biskupi uważają, że istnieje alternatywna droga zbawienia dla wyznawców judaizmu? Jakaś specjalna Boża łaska, bajpas omijający Chrystusa? Czy stwierdzenie, że Żydzi wciąż są narodem wybranym jest zgodne z nauczaniem Kościoła? O co w ogóle cała ta awantura? O tym rozmawiamy dziś w Podcaście Jezuickim, którego gościnią po raz kolejny jest teolożka s. Tereza Huspekova.
Herezje w liście episkopatu? Czy biskupi uważają, że istnieje alternatywna droga zbawienia dla wyznawców judaizmu? Jakaś specjalna Boża łaska, bajpas omijający Chrystusa? Czy stwierdzenie, że Żydzi wciąż są narodem wybranym jest zgodne z nauczaniem Kościoła? O co w ogóle cała ta awantura? O tym rozmawiamy dziś w Podcaście Jezuickim, którego gościnią po raz kolejny jest teolożka s. Tereza Huspekova.
Diecezja Sosnowiecka / X / red
Bp Artur Ważny w opublikowanym w Wielki Czwartek nagraniu na platformie X przypomniał o wyjątkowym znaczeniu kapłaństwa i Eucharystii. Hierarcha podkreślił, że to właśnie przez posługę kapłanów Chrystus pozostaje obecny w Kościele, a wierni mogą spotykać Boga w Eucharystii.
Bp Artur Ważny w opublikowanym w Wielki Czwartek nagraniu na platformie X przypomniał o wyjątkowym znaczeniu kapłaństwa i Eucharystii. Hierarcha podkreślił, że to właśnie przez posługę kapłanów Chrystus pozostaje obecny w Kościele, a wierni mogą spotykać Boga w Eucharystii.
Czy Ostatnia Wieczerza była pierwszą mszą w historii? W którym dniu się odbyła? Czy mógł to być zwykły, uroczysty posiłek, któremu Ewangeliści później nadali znaczenie? Te i inne kwestie wyjaśnia Uwe Michael Lang, niemiecki ksiądz i teolog, który był m.in. konsultorem Urzędu ds. Celebracji Liturgicznych Papieża w książce "Krótka historia mszy rzymskiej".  Publikujemy fragment.
Czy Ostatnia Wieczerza była pierwszą mszą w historii? W którym dniu się odbyła? Czy mógł to być zwykły, uroczysty posiłek, któremu Ewangeliści później nadali znaczenie? Te i inne kwestie wyjaśnia Uwe Michael Lang, niemiecki ksiądz i teolog, który był m.in. konsultorem Urzędu ds. Celebracji Liturgicznych Papieża w książce "Krótka historia mszy rzymskiej".  Publikujemy fragment.
Ostatnia Wieczerza należy do tych scen z Ewangelii, które wydają się wszystkim dobrze znane. W naszej wyobraźni często wygląda podobnie: długi stół, Jezus pośrodku, apostołowie siedzący obok siebie, poważna atmosfera i moment, w którym pada zapowiedź zdrady. Problem w tym, że ten obraz jest w dużej mierze efektem późniejszej tradycji artystycznej, a nie wiernym odtworzeniem realiów historycznych. Jeśli spróbujemy spojrzeć na wydarzenia z Wieczernika oczami ludzi żyjących w I wieku, zobaczymy coś znacznie głębszego niż tylko pożegnalny posiłek Jezusa z uczniami.
Ostatnia Wieczerza należy do tych scen z Ewangelii, które wydają się wszystkim dobrze znane. W naszej wyobraźni często wygląda podobnie: długi stół, Jezus pośrodku, apostołowie siedzący obok siebie, poważna atmosfera i moment, w którym pada zapowiedź zdrady. Problem w tym, że ten obraz jest w dużej mierze efektem późniejszej tradycji artystycznej, a nie wiernym odtworzeniem realiów historycznych. Jeśli spróbujemy spojrzeć na wydarzenia z Wieczernika oczami ludzi żyjących w I wieku, zobaczymy coś znacznie głębszego niż tylko pożegnalny posiłek Jezusa z uczniami.
Logo źródła: Jezuici jh
Wielu ludzi wciąż nosi w sobie obraz Jezusa, który wobec cierpienia i śmierci pozostaje całkowicie spokojny, jakby wszystko znosił bez drżenia, bez wewnętrznego bólu, bez ludzkiego lęku. Taki obraz wydaje się pobożny, ale w gruncie rzeczy oddala nas od prawdy Ewangelii. Jezus nie był kimś, kto tylko „odegrał” ludzkie cierpienie. Nie przeszedł przez mękę jak przez wcześniej napisany scenariusz, w którym nie ma miejsca na prawdziwe emocje. Ewangeliczny opis modlitwy w Ogrójcu pokazuje coś odwrotnego: Jezus stanął wobec śmierci naprawdę, całym swoim człowieczeństwem. Według tekstu z Jezuici.pl właśnie tam widać, że miał świadomość nadchodzącej, trudnej śmierci i że się jej bał.
Wielu ludzi wciąż nosi w sobie obraz Jezusa, który wobec cierpienia i śmierci pozostaje całkowicie spokojny, jakby wszystko znosił bez drżenia, bez wewnętrznego bólu, bez ludzkiego lęku. Taki obraz wydaje się pobożny, ale w gruncie rzeczy oddala nas od prawdy Ewangelii. Jezus nie był kimś, kto tylko „odegrał” ludzkie cierpienie. Nie przeszedł przez mękę jak przez wcześniej napisany scenariusz, w którym nie ma miejsca na prawdziwe emocje. Ewangeliczny opis modlitwy w Ogrójcu pokazuje coś odwrotnego: Jezus stanął wobec śmierci naprawdę, całym swoim człowieczeństwem. Według tekstu z Jezuici.pl właśnie tam widać, że miał świadomość nadchodzącej, trudnej śmierci i że się jej bał.